Trucizna…

Maryś odrabia zadanie. Co chwila słyszę wydobywające się znad zeszytu ćwiczeń: Truuciznaaa!

– Maja, co Ty to? Jaka trucizna?

– No bo u nas dzieci w klasie, jak coś jest łatwe to mówią łatwizna, a jak coś jest trudne, to trucizna. To proste przecież…

W sumie: proste, jasne i oczywiste. Ciemna matka musiała się jednak dopytać…