Survival by night

Zapowiada się kolejna trudna noc pełna atrakcji survivalowych… Francesco znów dopadło przeziębienie – efekt: wrzask, płacz i marudzenie już 7 godzinę (z malutkimi przerwami – nie będę taka, prawdę powiem). Żeby było weselej Maryś zażyczyła sobie roraty jutro rano, no bo skoro wcześniej wyprosiła lampkę od dziadków… Ach! SNU albo KOFEINY! Sama nie wiem co bardziej się przyda.