Po szpitalu…

Jesteśmy, meldujemy się! Jakoś przeżyliśmy całą rodziną – szczególnie mowa tu o dziadkach, którzy dzielnie zajmowali się Młodym i żywili zmieniających wartę rodziców 😉 

Za Maryśką kilka nieciekawych badań, na szczęście wszystkie z dobrymi wynikami. Kolejne jeszcze przed nią. Moje obserwacje: pielęgniarki z przerażeniem w oczach patrzą na 3, 4, 5-latki. Przedział wiekowy wyjątkowo niewdzięczny, gdy chodzi o wykonywanie wszelkich zabiegów medycznych. Dziecko już świadome, że coś się dzieje, ale równocześnie nieświadome powagi zdarzeń. Szuka rozpaczliwie pomocy w rodzicach, wydaje mu się, że gdy głośno krzyczy przy najprostszych badaniach, to nie tylko personel, ale przede wszystkim rodzic ze łzami w oczach, się zlituje. Ech… 

Obserwacja numer dwa: chęć rekompensaty dziecięciu traumy szpitalnej w postaci pobłażania i obdarowywania przynosi masakryczne efekty po powrocie do domu 😉