Matko Polko!

Hmmm…, że się tak wyrażę, bo brak mi słów najzwyczajniej. Różne już zwroty z ust Maryśki słyszałam, mające określić mnie jako mamę, Baśkę, panią, kucharkę… Wczoraj moje czteroletnie dziecię, na prośbę o chwilę ciszy w samochodzie, w pełni powagi i z nutą rezygnacji wyrzuciło z siebie: Dobra, dobra. Matko Polko. Mistrz riposty jak nic!