Jak przygotować dziecko na pobyt w szpitalu?

Dziś pędzikiem, bo właśnie w wirze przywołanych w tytule przygotowań….

Z dziećmi tak to już bywa, że najczęściej rozkładają się nam chorobowo w piątki lub soboty wieczorem, w święta maści wszelkiej i tuż przed urlopem. Nie jest tak?

Nasza córa spędziła nieco czasu w szpitalach tuż po urodzeniu. Potem mieliśmy sporo spokoju aż do kwietnia tego roku. Oto przygotowania wielkanocne połączone z tym, co związane z przyjęciem kolejnego potomka na świecie. Ja w 39 tygodniu ciąży i… Wielki Piątek – izba przyjęć, Młoda ląduje na nefrologii. Po nocce z wizytą fatyguje się do mnie pani doktor z informacją, że w stanie z cyklu zaraz będę rodzić my pani dziękujemy, proszę skombinować kogoś do opieki nad dzieckiem… Cóż, takich wypadków – przypadków nie da się zaplanować. Niewątpliwie jednak wiele zdziałać można przez lata podejścia do tematu szpitala w domu. Maja długo bała się lekarzy jak diabeł wody święconej. Krew mnie zalewała, gdy podczas bilansu dwulatka, pośród wrzasku i łez Maryśki, pediatra spojrzała na mnie z wyrzutem i zapytała czy ktoś w rodzinie nie straszy dziecka lekarzem (np. zastrzykiem)… Fakt, świetna metoda wychowawcza, ale podaję temat ku przestrodze :/

Za kilka dni Maja znów ma wylądować w szpitalu, tym razem na szczegółowych badaniach. Nie unikniemy kilkudniowego pobytu i wenflonu, co przysparza mnie o dreszcze. Ostatnie próby jego założenia trwały 40 minut, Młodą przytrzymywały trzy osoby (w tym ja). Efekt: żyły popękane, gabinet zabiegowy zdemolowany. Przytrzymujące wyglądały jak po godzinie na siłowni. Nie wiem jak będzie tym razem, ale od kilku dni lalki nam strasznie chorują w domu. Pozakładałyśmy im wenflony, do kaloryfera poprzyczepiałyśmy kroplówki (woreczki napełnione wodą), mierzymy im temperaturę. Maryś jest bardzo zaangażowana w temat i podchodzi do niego z wielką powagą.

Książeczki w stylu Zuzi w szpitalu też są użyteczne – polecam. Zawsze przecież można nieco nagiąć fabułę i podczas lektury z prześwietlenia uczynić dowolny zabieg czy badanie 😉

Jakieś sugestie jeszcze, Drogie Mamafie?