Jak postępować z nadpobudliwym niemowlęciem?

Każde niemowlę to wyzwanie dla młodych rodziców. Każde zajmuje sporo uwagi opiekunów, każde płacze i marudzi. Zdarza się jednak, że zachowanie maluszka budzi niepokój rodziców. Żadnych wątpliwości w tym zakresie nie powinno się zachowywać dla siebie. Jeśli coś nas niepokoi, szukajmy porad specjalistów. Pierwszymi osobami, które mogą dostrzec jakiekolwiek nieprawidłowości są zawsze rodzice i opiekunowie dziecka, w dalszej kolejności – położna środowiskowa i pediatra. W celu konsultacji możemy zostać skierowani do psychologa lub neurologa. Nie obawiajmy się stygmatyzacji dziecka z racji wizyt u specjalistów, lecz pamiętajmy, że pierwsze miesiące życia dziecka to wielka szansa na skuteczną pomoc maluszkowi.

Jak rozpoznać nadpobudliwe niemowlę? Nadpobudliwy maluszek płacze o wiele częściej, dłużej i… intensywniej. Łatwo popada w histeryczny płacz. Pamiętajmy jednak, że okres niemowlęcy przysparza dziecku wielu przyczyn do takich zachowań. Nie przypisujmy więc nadpobudliwości niemowlęciu cierpiącemu z powodu kolki, czy boleśnie ząbkującemu.

Nadpobudliwe niemowlęta często są wrażliwe na nadmiar bodźców. Dlatego, gdy mamy taki „model” w domu, pamiętajmy: nie mówmy przy dziecku w dwie, trzy osoby jednocześnie. Trudny to wymóg, gdy mamy do czynienia z babciami i ciociami wiszącymi nad łóżeczkiem i zachwycającymi się naszym potomstwem… Unikajmy jednak gromadnych spotkań, a tym bardziej imprez masowych. Trzymajmy się z dala od wszelkiego hałasu.  W codziennej pielęgnacji unikajmy zaś gwałtownych ruchów.

CAM00351

Uważajmy na silne bodźce, przede wszystkim zaś te wzrokowo-słuchowe. Kto lubi słuchać głośnej i  dynamicznej muzyki, musi zaprzyjaźnić się ze słuchawkami. Przy nadpobudliwym maluszku słuchamy muzyki spokojnej, stonowanej. Świetnie sprawdza się w tym zakresie muzyka relaksacyjna, ale i ta klasyczna. Ostrożnie wprowadzajmy za to nagrania odgłosów natury. To, co koi dorosłego (z racji nabytych przez lata życia konotacji), dla niemowlęcia jest czymś nowym, może zatem rodzić niespodziewane reakcje.

Starajmy się budować dziecku silne poczucie bezpieczeństwa – tulmy, dawajmy mu ciepło bliskości (niektórzy specjaliści zalecają tulenie dziecka skóra do skóry – szczególnie w trzech pierwszych miesiącach życia).

Jakiekolwiek nowe bodźce wprowadzajmy stopniowo, by nie rozdrażniać dziecka. Poinstruujmy rodzinę i bliskich, by byli stonowani w kontaktach z naszym maluchem, by nie podnosili przy nim głosu, a nade wszystko… nie obdarowywali malca tak modnymi i popularnymi zabawkami interaktywnymi. Nadmiar bodźców z nich płynących wcale nie jest tak dobroczynna, jak sugerują nam producenci. Nakładające się na siebie dźwięki, migające diody i lampki o zawrót i ból głowy przyprawiły już nie jednego dorosłego. Tym bardziej, niemowlęciu, poznającemu świat całym sobą, tak spora ilość bodźców nie jest zalecana.

Jak ognia unikajmy ekranu telewizora. Dzieci do drugiego życia w ogóle nie powinny mieć styczności z obrazem telewizyjnym. Ruchome, szybko zmieniające się obrazy rozdrażnią i pobudzą dziecko w każdym wieku.

Nadpobudliwe maluchy (także te starsze) docenią nie tylko nasz spokój bycia i opanowanie, ale i stały rytm dnia. Dziecko nie ma poczucia czasu, dlatego to do opiekunów należy zadanie wskazania maluszkowi pory dnia. Wieczorne rytuały powinny wejść nam w krew. Na bok odstawmy wówczas zabawki, a zostawmy tylko przytulanki. Niemowlę wyciszamy spokojną muzyką, przygaszamy światło, mówimy ciszej, kąpiemy w spokoju. W zachowaniu stoicyzmu przy rozwrzeszczanym maluchu z pomocą przyjść nam mogą stopery do uszu. Nie obawiajmy się, nie jest to żadna ignorancja wobec dziecka, wręcz przeciwnie – dbałość o siłę naszego wewnętrznego spokoju, którego obecność (lub brak) malec tak dobrze wyczuwa.

Niestety, nadpobudliwe niemowlęta mają spore trudności w zasypianiu, a gdy już zasną, to nie tylko śpią jak przysłowiowa mysz pod miotłą, ale śpią krótko. Zdarza się, że kilkumiesięczne niemowlę przesypia zaledwie kilkanaście minut w ciągu dnia. Dziecko zasypia długo (ponad godzinę, nawet dwie), wierci się, wyrywa. Cierpliwości brak mu też przy karmieniu. Głodne krzyczy w niebogłosy, a mimo to nie tak łatwo złapie za podstawianą mu pierś, czy butelkę. Pamiętajmy, że to my jesteśmy dojrzali w podobnych sytuacjach, nie popadajmy w irytację, do dziecka mówmy szeptem, nie zachowujmy się gwałtownie.

Życzymy powodzenia. W przypadku Francesco walczymy już siódmy miesiąc i… widzimy poprawę 😉 Podzielcie się także Waszymi sposobami i spostrzeżeniami.