Fisher Price i dziewczynka z zespołem Downa

Widzieliście już najnowszą reklamę marki Fisher Price? W spocie, obok jednej z zabawek, zobaczymy dwójkę bawiących się z tatą dzieci. Niby standard, a jednak… Po pierwszym kontakcie ze spotem złapałam za pilot i… pełna niedowierzania przewinęłam materiał. Tak, rzeczywiście! Dziewczynka występująca w reklamie najwyraźniej jest chora i jest to zespół Downa. Brawo dla marki! Brawo za odwagę łamania stereotypów! Brawo za głos w sprawie dzieci z tą zdemonizowaną we współczesnym świecie chorobą. Właśnie dziś, gdy przymierzałam się do napisania tego tekstu, natknęłam się w sieci na przerażające dane, jakie płyną z Danii: 98% płodów, u których wykryto tylko prawdopodobieństwo zespołu Downa, zostaje poddanych aborcji. Jakie są polskie dane? Chyba nie chcę wiedzieć…

fisher-g-R1

Zespół Downa to trudna choroba. Nie jest jednak przekleństwem. Kto miał kiedykolwiek do czynienia z dziećmi z zespołem Downa wie, że potrafią dać wiele uśmiechu, są spontaniczne, okazują wdzięczność za każdy, nawet drobny gest dobroci i życzliwości. Co więcej, zadbane, potrafią funkcjonować w społeczeństwie. Tym bardziej – ukłony dla Fisher Price: dziewczynka w reklamie nie różni się niczym od zdrowego obok chłopca. Tak jak on jest żywo zainteresowana zabawką. Tak samo się nią cieszą. Oboje dzieci niewiele przecież różni… to zaledwie jeden chromosom.