Ekstremalnie – czyli wesele z nadpobudliwym niemowlakiem

Przygotowania, szukanie kreacji, wygodnych butów… tiaaa. Wesele w wyjątkowo sympatycznym gronie rodzinnym zakończono na spędzeniu większości czasu na zewnątrz (dzięki Bogu za piękną pogodę pod koniec października!), ewakuacji i porzuceniu Maryśki pod opieką dziadków i taty po 3 godzinach imprezy. Ech… Spodziewałam się, że Francesco nie będzie chętny do spędzania czasu przy weselnej oprawie muzycznej, ale zaskoczył mnie młody tym, że przeszkadzał mu nawet gwar sali w przerwach. Nie ma to jak dziesiątki współczujących spojrzeń gości na rodziców z wrzeszczącym, piszczącym, wijącym się półroczniakiem.