Matko Polko!

Hmmm…, że się tak wyrażę, bo brak mi słów najzwyczajniej. Różne już zwroty z ust Maryśki słyszałam, mające określić mnie jako mamę, Baśkę, panią, kucharkę… Wczoraj moje czteroletnie dziecię, na prośbę o chwilę ciszy w samochodzie, w pełni powagi i z nutą rezygnacji wyrzuciło z siebie: Dobra, dobra. Matko Polko. Mistrz riposty …

Przy śniadaniu

Maryś zajada śniadanie w postaci kulek zbożowych z mlekiem. Między jedną łyżką a drugą wzięło dziecię na rozważania o układzie pokarmowym…

– Mamoooo, a jak ja jem kuleczki z mleczkiem to wchodzą tu (pokazuje na buzię). A mleczko wychodzi tu, a kuleczki tu (i wskazuje na miejsca wiadome związane z wizytą w toalecie)

– No tak, masz rację (no bo co mam powiedzieć?)

– A jakby się mleczko pomyliło, to się musi przesiąść po drodze, prawda?