Nauka pisania

Maryś złapała literkowego bakcyla. Co chwila prosi by jej coś napisać na kartce i próbuje powtórzyć ten zabieg pod spodem. Dziś Maryś przyszła z kartką… – Mamo, a umiesz napisać POLICJANT? – Pewnie, że umiem. Mama potrafi wszystko napisać. – Serio? Nawet KUCHNIA?

Bo się popłaczę…

Maryś siedzi na kanapie i przygląda się ubranej właśnie bluzce: – Wiesz mamo, ładna ta bluzeczka. – A wiesz od kogo ją dostałaś? – Nie. – Od babci Basi (zmarłej dwa tygodnie temu…) – Nie mów mi takich rzeczy, bo się popłaczę….

Ni z gruchy…

… ni z pietruchy, czyli jak to bywa z dzieciowymi refleksjami… Na A4, pośród pędzących aut, Marysi rozważania z tylnego siedzenia samochodu: – Mamooo, a krety pachną ziemią, prawda? Konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni skąd jej się to wzięło, na dodatek w trakcie podróży…

Wie Pani co…

Dziś gadki nie Marysi, ale jej rówieśnicy z podwórka. Martynka zaoferowała się, że przyniesie mi spod balkonu wyrzucone przez Frania rzeczy (w tym kilka świeżo wypranych i suszących się właśnie rzeczy). Wędruje dzielnie ze stosem ubrań i zabawek, wręcza mi je i… – Wie Pani co… Bo jest taki problem. …