Straszny los, okrutna śmierć…

Od kilku miesięcy zasypiającemu Francesco towarzyszy płyta z kołysankami. Wycisza go, ale i tłumi odgłosy domu, gdy Młody śpi. Rzecz ważna, bo Franio jest wyjątkowo wrażliwy na wszelkie bodźce, więc wrzask i piski murowane. Dziś mój M wszedł do pokoju śpiącego potomka, wyszedł i najwyraźniej musiał to z siebie wreszcie wyrzucić:

– Ile razy idę do Franka, to gra tam taka przyjemna kołysanka: straszny los, okrutna śmierć w udziale im przypadła… To dobranoc.

No i co począć…? Śpiewałam tekst tej kołysanki setki razy, zawsze zmieniając nieco ten właśnie fragment. Bo niby się okazuje, że z cukru był król, z piernika paź, królewna z marcepana…. Ale jednak żyli wśród róż, nie znali burz, kochali się…

Ponoć podobne treści mają uczyć brutalności świata, ale, kurczę, no jednak coś nie tak…

Jeden komentarz

  1. eee, to musiałabyś większość bajek cenzurować 🙂
    Czerwony Kapturek – okrutny los i straszna śmierć
    Jaś i Małgosia – okrutny los i straszna śmierć
    itd. itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *