Prawdy i mity o porodzie (subiektywnym okiem wieloródki ;)

Wielkimi krokami zbliża się pierwsza rocznica urodzin Francesco. W bliskiej rodzinie dwie kobitki spodziewają się potomka… Przyczynków do wspomnień i rozrzewnień zatem nie brakuje. Dziś, subiektywnym (!) okiem kilka okołoporodowych spostrzeżeń i uwag …

Poród boli­ – fakt. Też mi odkrycie, co? Ano boli i jest to najprawdopodobniej najsilniejszy ból, jaki może sobie kobieta wyobrazić. Ale dziewczyny… da się przeżyć! Ból nie trwa w nieskończoność. Skurcze przychodzą i odchodzą, a ich narastanie wcale nie przeraża, ale zbliża do celu. Mnie wkurzało, że przy kolejnym już parciu jeszcze nie urodziłam, nie dlatego, że bolało, ale dlatego, że umierałam wręcz z ciekawości jak wygląda maluch, który tak mi dawał popalić w ostatnim czasie kopaniem i uciskaniem tu i ówdzie.

Poza tym – zasłyszane już wielokrotnie, ale prawdziwe: gdyby poród był jednoznaczny z bólem nie do zniesienia, świat byłby pełen jedynaków. Święte słowa. Jedna z moich pierwszych myśli jeszcze na sali porodowej nr 1: eee, nie było tak źle, strachy na lachy. Następne może być ; Po 4 latach na sali nr 2: no i było lepiej, szybciej. Tak, to ja mogę jeszcze kilkoro urodzić.

I na koniec: jako migrenowiec z krwi i kości potwierdzam, że niejedna migrena, jakiej doświadczyłam, była potężniejszym bólem niż poród.

CAM00135

foto: mamafia.pl (BWK)

Poród to szybka piłka. Ponoć zdarza się, że kobieta nie zdąży do szpitala, urodzi w drodze, czy nawet w domu. Drugi mój poród był właśnie taki, ale dlatego, że wywoływany, więc pędzić nie było gdzie. Podstawą wydaje mi się jednak właściwy osąd pierwszych zwiastunów porodu. Lepiej dmuchać na zimne i pojechać do szpitala o jeden raz za dużo. Tak też ja uczyniłam w pierwszej ciąży i nie żałuję.

Lub:

Poród trwa wiele godzin. Fakt, ale… Dla wielu kobiet, to co napiszę, jest oczywiste, ale i dla mnie oczywistym kiedyś nie było, więc myślę, że warto. Słyszałyście o kilkunastogodzinnych porodach? No tak, taka wizja może być przerażająca dla tych z nas, które jeszcze nie rodziły. Obraz porodu znamy wtedy głównie z filmów, w których pokazana jest tylko ważna ostatnia faza, czyli parcie.

W rzeczywistości poród zaczyna się wraz z pierwszymi skurczami, a te mogą być delikatne, zaś przerwy między nimi wynoszą nawet 10 minut. Samo parcie to kwestia kilku, kilkunastu minut. Zdarza się, rzecz jasna, że całość trwa dłużej, ale to naprawdę sporadyczne przypadki.

Położne to wredne baby, które krzyczą na rodzącą. He, he… Mam położną w rodzinie, która teraz pewnie boki zrywa 😉 No tak, opryskliwa położna to ostatnia rzecz pod słońcem, jakiej oczekujemy na sali porodowej.

W trakcie obu porodów przeszłam przez cztery zmiany położnych i na kilkanaście z nich, zaledwie dwie były nieprzyjemne. Pozostałe wspominam bardzo miło, a zaznaczam, że nie miałam swojej własnej, „zamówionej” do porodu siostry. A, że krzyczą? Ano krzyczą, ale w moim przypadku były to krzyki motywujące, kibicujące i wspierające dalszy wysiłek. Pomogło 😉

Kryzys siódmego centymetra. Co ja się naczytałam o rzekomym kryzysie, czegóż to kobiety mają nie wyczyniać wtedy, czegóż nie wygadywać… Jedne ponoć pakują się do domu, inne odgrażają się mężom, że już nigdy…

Nie ukrywam, rzecz spędzała mi sen z powiek. Obawiałam się własnych reakcji, a w rzeczywistości… nie mam pojęcia, kiedy ów kryzys miał nastąpić. W sali obok też rodziły kobiety – gróźb żadnych nie słyszałam. Nie doświadczyłam, zatem wrzucam do wora z mitami.

Mężczyźni mdleją przy po porodzie. Mit jak się patrzy. Nie tylko mój mąż przetrzymał całość, ale i partnerzy moich współlokatorek, przyjaciółek i koleżanek. Mit.

W trakcie porodu martwisz się swoją fizjologią i wyglądem. Martwisz się, ale przed porodem. Potem naprawdę już o tym nie myślisz. Ważne jest dla Ciebie, by Ci było wygodnie, a nie to czy dobrze wyglądasz.

 

Słyszałaś o innych mitach? Niektóre spędzają Ci sen z powiek? Napisz koniecznie!

2 komentarze

  1. Pierwszy byl straszny parcie ponad dwugodzinne z czego koncowki to wlasciwie nie pamietam byłam już tak wyczerpana. Powtarzalam sobie nigdy wiecej. Drugi znow strasznie bolalo ale tu już poszlo szybciej parcie 5 minut. Za dwa miesiace bede już po trzecim porodzie.

    Moja ciocia nie zdążyła do szpitala tzn wlasciwie to zdążyła ale urodziła na izbie przyjęć na korytarzu. Gdyby nie to ze wiozla ja karetka to pewnie w samochodzie by urodziła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *